Rzeźbi mnie czas i wydarzenia,
głos mojego pokolenia.
I czekając do mego zaćmienia,
ta teoria się nie zmienia.
Rzeźbi mnie bliskich osób parę,
dla nich ustąpię swą wartę.
Mój charakter schodzi na parter,
powoli staje się żartem.
Rzeźbi mnie społeczeństwa natchnienie,
całe ich polityczne zgromadzenie.
Co się trudzą by wywołać przewinienie,
naszych umysłów zatopienie.
Rzeźbi mnie okrutnie wszystko,
trudno powiedzieć jak szybko.
Nie pamiętam skąd to wynikło,
z mego mózgu zostało powidło.
Ja, jednak, głęboko w mej skorupie,
schowana, w tak zwanej chałupie.
Mówię, że tego nie toleruje,
i udaję, że mam wszystko w dupie!
No comments:
Post a Comment